Oczami Jacka:
Nie wiedziałem kompletnie co zrobić!Elsa strzelała we nie tym czymś i krzyczała żebym uciekał,lecz wcale nie zamierzałem jej opuścić.Nie mogę ciągle unikać strzałów,a jeśli zaatakuje Elsie może coś się stać!!Byłem między młotem a kowadłem.Nagle wpadłem na pomysł!Zebrałem w sercu całą radość,miłość i wspomnienia i poddałem się.Trafiła.Czułem jak moje serce staje się kamieniem,który za chwilę przestanie bić.Mój umysł nie mógł racjonalnie myśleć przez ból.Popatrzyłem na nią.Odmieniła się!Podziałało!Pragnąłem ją zapamiętać i na zawsze zatrzymać w swym sercu.Ból przeszywał moje ciało,ale ignorowałem go,Elsa jest ważniejsza niż ja...Ona podbiegła do mnie.Widziałem ból w jej oczach.Twarz była smutna.
- Kocham cię Śnieżynko. - wyszeptałem jej.Ona się delikatnie uśmiechnęła,a z jej oczu poleciały łzy.Teraz gdy powiedziałem jej to mogę być spokojny i odchodzić.Zamknąłem oczy po czym upadłem na podłogę.
Oczami Elsy:
Wiatr rozwiewał mi włosy i zabierał łzy,które ciągle wypływały z oczu.Byłam na miejscu.Ujrzałam ogromny zamek.Nie miałam czasu.Wylądowałam z łoskotem na kamiennej uliczce.I po chwili ciągłam Kristoffa mocno,który trzymał Jacka.Pobiegliśmy szybko do sali tronowej gdzie siedziała moja kuzynka.Podbiegłam do niej i przedstawiłam sytuację.
- Oczywiście pomogę,ale będzie potrzebna prawdziwa miłość. - zwróciła się do mnie.Pokiwałam głową.Jack wyglądał niezbyt dobrze.Strzał przepalił bluzę,gdzie sączyła się krew.
- Dobra zdejmijcie mu bluzę. - powiedziała.Ostrożnie zdjeliśmy bluzę.Rana była jeszcze większa niż myślałam.Roszpunka swoimi włosami owinęła ranę i zaczęła śpiewać.Po skończeniu piosenki Roszpunka rozkazała mi go pocałować.Zrobiłam to bardzo delikatnie,ale z uczuciem.Po chwili klatka piersiowa Jacka zaczęła się unosić i opadać.Udało się!!!Niestety rana się do końca nie zagoiła,więc założyliśmy bandaż,po czym odniesino go do pokoju gościnnego.Siedziałam przy nim prawie cały czas.Bałam się o niego!Potwornie,ale przecież muszę być silna,w końcu kiedyś byłam wojowniczką i nie po to go odzyskałam,żeby go tracić!Najgorsze,że to wszystko przeze mnie,ale czasy kiedy bałam się swojej mocy minęły!!I nie mam zamiaru do nich wracać!Nagle Jack zaczął otwierać oczy.
- Jack jak się czujesz?Przynieść ci czegoś?Chcesz wody,a może. - zaczęłam natychmiast wypytywać,lecz przestałam kiedy złapał mnie za dłoń.
- Dobrze.Nie i Nie chce wody. - odpowiedział na pytania i uśmiechnął się.Po chwili zaczął się gramolić i chciał wstać.
- Odpoczywaj. -powiedziałam i poprawiłam mu poduszkę. - Musisz wypoczywać.Pamiętaj o ty.Najlepiej się nie podnoś i uważaj na swoją ranę. - mówiłam tonem matki.
- Elsa. - powiedział,ale ja nadal gadałam co może robić,a co nie.
- Elsa! - krzyknął.Zwróciłam na niego uwage.
- No co?! - odkrzyknęłam.
- Nie przejmuj się tak nic mi nie jest. - powiedział,ale po jego minie widać było,że go boli.Dotknęłam delikatnie bandaża i oszroniłam go.Chłopak syknął,a po chwili westchnął.Widocznie zimno sprawiło mu ulgę.
- Dzięki. - powiedział.
- Nie ma za co. - odpowiedziałam.Patrzyliśmy sobie w oczy. W jego paczałkach widziałam błysk i samą siebie.Uśmiechnęłam sie bardziej.Znów zaczął się gramoli,aż w końcu usiadł i wyszeptał mi:
- Kocham cię. - czułam,że mam spore rumieńce.
- Ja ciebie też głuptasie. - powiedziałam i się zaśmiałam.Pocałowałam go w policzek,po czym wyszłam z jego komnaty,potrzebował odpoczynku,a dobrze wiedziałam,że jeśli tam będę on nie odpocznie i będzie mówił,że jest okey.Ja już go znam.
Oczami Jacka:
Coś wirowało mi przed oczami,a ja spadałem w dół,aż nagle zatrzymałem się i ujrzałem Elsę i pokój.Zaczęła mnie obsypywać pytaniami typu; Jack wszytko dobrze!?Odpowiedziałem jej na wszystkie.Strasznie mnie bolało w klatce piersiowej,ale kiedy Elsa zrobiła szron ból stał się mniejszy.Powiedziałem,że ją kocham,ona mi powiedziała że też i wyszła uważając,że muszę odpoczywać.Strasznie mi się nudziło,a za każdym razem kiedy chciałem wstać tak mnie bolało,że nie mogłem.Nudy,nudy,nudy.W końcu noc nastała,a mnie szybko zmożył sen otulając przyjemną ciemnością.
- Puk,puk,puk. - usłyszałem Elsę.Otworzyłem oczy i w tej chwili ona weszła z tacą,a na niej...NALEŚNIKI!!Razem zaczeliśmy jeść sobie śniadanie.
- Nawet nie wiesz jak się nudzę. - zacząłem.
- Mówiłam trzeba było mnie tam zostawić.Nic by ci teraz nie było. - powiedziała z smutkiem.
- Wiesz,że nydy ciem niem zooostawię. - mówiłem z pełnymi ustami,a ona tylko się zaśmiała.
- Wiem,ale ja się boję o ciebie. - powiedziała.Nie wiedziałem jak jej pocieszyć,więc po prostu ją przytuliłem i zamilkłem.Kiedy zjedliśmy Elsa odłożyła tacę na szafkę.
- W ogóle gdzie jesteśmy? - spytałem.
- U mojej kuzynki,Roszpunki. - odpowiedziała już uśmiechnięta.
- Nawet jak jesteś smutna to jesteś piękna,ale wolę kiedy się uśmiechasz. - powiedziałem jej.
Jasnowłosa tylko się zarumieniła i uśmiechnęła do mnie promiennie.
- Mogę już wyjść z tego pokoju? - spytałem z oczami kotka z Shreka.
- Nie. - odpowiedziała krótko.
- Ale czemu? - chciałem się stąd wyrwać.Niebieskooka otworzyła okno i przywitał nas chłodny wiaterek.
- Musisz odpoczywać. - powiedziała stanowczo.
- Ale... - zacząłem,lecz ona popatrzyła na mnie tak,że nie miałem ochoty jej się sprzeciwiać.
- No dobra,ale potrzebny nam wózek inwalidzki. - zgodziła się,ale wózek?Serio?
- Nie potrzebuję wózka. - mruknąłem pod nosem i zacząłem wstawać.Ból był coraz większy,a kiedy już stanąłem zachwiałem się i upadłem.Elsa jakoś spowrotem położyła mnie na łóżku i stanęła z założonymi rękami nade mną.Myślałem,że powie: A nie mówiłam,ale nic nie powiedziała i gdzieś poszła,a po chwili wróciła z wózkiem.
- Chcesz wyjść? Wsiadaj. - powiedziała.Naburmuszony jakośc wlazłem na ten wózek.Był całkiem wygodny.Elsa mnie cały czas pchała po ogrodach.
- Elsuś jesteś zmęczona,może ja spróbuję? - spytałem.Ona tylko kiwnęła.Złapałem rękoma za koła,ale kiedy zacząłem nimi kręcić rana zaczęła piec,więc dałem sobie spokój.Jasnowłosa usiadła na ławce,a ja siedziałem w jakimś wózku obok niej.Nastała piękna cisza.Oboje dobrze się rozumieliśmy.Odwróciłem się w jej stronę,ona również na mnie popatrzyła.Przymknąłem lekko oczy i złączyłem nasze usta w pocałunek.Było cudownie i znikąd zaczął padać deszcz,lecz nie przeszkadzało nam to.Gdy zabrakło oddechu oderwaliśmy się.Ona siedziała mi teraz na kolanach.Razem patrzyliśmy na mały deszczyk.
- Chodź powinieneś leżeć w łóżku. - powiedziała.Jej głos był tak piękny.Kiwnąłem tylko głową i po chwili byłem w swoim pokoju.Jasnowłosa zgasiła światło wychodząc i kazała mi iść spać,tak też zrobiłem.
__________________________________________________________________________
TAK,tak wiem,że krótko i nudno,za co bardzo przepraszam.
Dziwie się, że Punka pozwoliła Elsie pocałować Jacka !!! :D
OdpowiedzUsuńW moim opowiadanku Roszpunka jest z Julkiem i jej to wystarcza hihi.
Usuń