środa, 18 lutego 2015

Rozdział 3 Przemiana.


Elsa:
Jack!!Natychmiast podbiegłam do niego.
- Jack! - krzyknął Mikołaj i zaczął trząść Jacka za ramiona,ale ten jakby nie czuł.
- Coś ty mu zrobił!? - zapytał z przerażeniem.
-  To co chciałem. - odparł beztrosko,po czym zniknął.Popatrzyłam na Jacka.Jego włosy robiły się na końcówkach brązowe,po czym wspinały się po pasmach.Jego karnacja ona pociemniała,na buzi pojawiły się wypieki i zaczął drżeć z zimna.
- Co mu jest? - spytałam z przerażeniem.
- Nie jestem pewny. - odpowiedział i spojrzał na mnie jakbym to ja miała mu odpowiedzieć co Jackowi jest.North wziął go na ręce i przeniósł do komnaty gościnnej.dotknęłam jego czoła.Było gorące i rozpalone.Zauważyłam,że szron na bluzie znikł,a jego kij nie wyglądał już tak magicznie.Siedziałam przy nim.Była 2 w nocy.Nagle się poruszył i otworzył oczy.
- Jack. - powiedziałam.Jego oczy one były brązowe,ale jednak ich dziecięcy blask się nie zmienił.
- Elsa? - spytał.Pokiwałam głową.Był taki inny,a jednak to ten sam Frost w środku.Po kilku dniach już był na nogach.To,że stracił swoją moc,wcale nie czyniło go bezbronnym.Otóż nasz Jack doskonale walczył mieczem i tarczą.Z łuku szło mu trochę gorzej,ale ujdzie.Poza tym Jack był bardzo zwinny jak na człowieka i szybki.Często wspinał się na nasze największe drzewo,zawieszał się nogami na jednej gałęzi i wisiał tak głową w dół.Mówił,że to mu pomaga w myśleniu.
Jack:
Czułem się inaczej po przemianie tak nie magicznie...Brakowało mi mojej mocy,ale nie mogłem z tego powodu rozpaczać.Co najdziwniejsze przypominałem sobie moje życie człowieka.Znałem coraz więcej szczegółów.Ćwiczyłem właśnie szermierkę,no wiecie walczenie mieczem,ale postanowiłem,że dam se już spokój.Byłem spocony i zmęczony.Poszedłem pod prysznic,gdy wyszedłem przejrzałem się w lustrze i ujrzałem coś bardzo dziwnego.Moje oczy z koloru czekolady znów były niebieskie!!Ale były jaśniejsze.Nagle zaczęła mnie boleć głowa.Ledwo stałem.Złapałem rękoma zlew i patrzyłem w dół oddychając ciężko.Ból po chwili przeszedł.Spojrzałem w lustro.Kilkakrotnie zamrugałem i zobaczyłem znów czekoladowe oczy.Ale zaraz o czymś ważnym bardzo,o czymś ze swojego życia.Zakuło mnie to,czułem,że było to dla mnie ważne,a teraz nie mogłem sobie przypomnieć.Poszedłem więc do Mikołaja i zdałem sobie sprawę,że zapomniałem o Jamiem,który podobno był pierwszym wierzącym we mnie,ale ja nie pamiętałem tego.
- Jack, Mrok zdobył twoją moc,na szczęście nie może jej przejąć,ale może ją wykorzystać i cię zniszczyć.Myślę,że o to mu chodzi,bo najłatwiejszym sposobem by niszczyć strażnika jest wykorzystanie jego mocy przeciwko niemu.Musimy cię więc chronić,lecz jeśli np: zabije kogoś innego twoja moc powróci,ale nie wiem, czy ten kogo zabije też powróci czy umrze. - wytłumaczył.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sory,że krótki,ale myślę,że wytłumacza wam trochę.Nie bójcie się,bo jeszcze nie zakończam One - Schota i myślę,że w weekend pojawi sie część druga!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz