Oczami Jamiego:
Ten blask...Blask księżyca...To on pokonał mój strach,ból i ciemność.Powoli podniosłem się.Zacząłem sobie przypominać co się stało.Spojrzałem w lód.Miałem białe włosy,niebieskie czy,jasną cerę i oszronioną niebieską koszulę w kratkę.Już wiem co Jack miał na myśli.
- Ja byłem jego bratem...Dlatego byłem i jestem tak do niego podobny.To o to mu chodziło!Ja mam go zastąpić! - pomyślałem.Teraz wiedziałem,że muszę się pogodzić z bólem.Za każdym razem kiedy spojrzę w lustro będę widzieć mojego najlepszego kumpla i w dodatku brata.Za każdym razem kiedy spojrzę w lustro zobaczę Jack Frosta,tego radosnego chłopaka.Ja nie jestem godzien go zastąpić,nie mam prawa,to on od tego był,ale na pewno zrobię wszystko by go nie zawieść.Będę się starał.Cała rzeka wspomnień przeleciała mi przez głowę.Jack stał się historią,legendą,przeszłością,stał się moją najbliższą osobą w życiu,a co najgorsze tylko wspomnieniem.Jack jest wspomnieniem,którego nigdy nie zobaczę,nigdy nie spotkam,nigdy nie pobawię się z nim.Nigdy mu nie powiem kim dla mnie był.On był rodziną,moją rodziną i przyjacielem i wszystkim,ale nigdy nie zapomnę również o Julii.Upadłem na kolana.Siedziałem tak patrząc w lód.Widziałem samego siebie.Na mojej twarzy malował się smutek,a w oczach rozpacz.
- Czemu przyjaźń i miłość tak bolą! - krzyknąłem przez łzy.
- Bo widocznie były prawdziwe. - był to znajomy głos.Odwróciłem się i zobaczyłem Mikołaja.Podbiegłem do niego i przytuliłem.
- Witaj Jamie. - powiedział odwzajemniając uścisk.
- Jestem za słaby na stanowisko Jacka,jestem mięczakiem. - wyznałem.Mikołaj odsunął mnie od siebie zmuszając bym spojrzał mu w oczy.
- Jamie!Co ty wygadujesz!?Myślisz,że Jack też ciągle był wesoły?Miał chwile słabości,tak jak każdy.Być uczuciowym i wrażliwym nie znaczy,że jesteś słaby.Słuchaj mnie kiedy ja płakałem Jack to widział.Powiedziałem mu,by nikomu nie mówił,a on powiedział coś bardzo mądrego jak na niego,coś co zapamiętam do końca życia.Powiedział: "Ci którzy płaczą nie są słabi, oni po prostu zbyt długo byli silni. " Nie wiem skąd to znał,ale widać było,że Jack uważa to za prawdę.On na serio byłby z ciebie dumny!On cię kochał jak brata! - przemówił mi w końcu do rozsądku.
- On był moim bratem.Myślisz,że jeszcze kiedyś go zobaczymy? - spytałem jak małe dziecko pełne nadziei.
- Nie wiem Jamie.Boję się,że nie,ale świat skrywa wiele tajemnic i zawsze trzeba mieć nadzieję. - powiedział.Spojrzałem mu w oczy i dostrzegłem,że miał je zapłakane.No cóż...
- Chodź Jamie,czas byś do nas dołączył. - powiedział z uśmiechem.
- Ale nie będziecie mnie wrzucać do wora? - spytałem rozluźniając atmosferę.
- Widzę,że Jack ci wszystko opowiedział,będę musiał wymyślić nowe zasady. - powiedział i zaśmiał się serdecznie.Przeszliśmy przez portal.Jak zwykle pracownia Świętego była pełna elfów i yetich.Weszliśmy do głównej sali.Zębuszka latała rozmawiając z Zającem,a Piasek pił jakiś sok.
- Cześć! - powiedziałem.Wszyscy spojrzeli na mnie,a reakcja nie była zbyt dobra.Zębuszka upadła na podłogę,Zając strasznie się zdziwił i tak stał z otwartą gębą,a Piasek wypluł sok i upuścił szklankę,która się zbiła.Natychmiast wszyscy posmutnieli,ale widać,że starali się być dla mnie mili i ukrywać smutek.Mikołaj zaprowadził mnie do mojego pokoju,który należał kiedyś do Jacka.
- Proszę wejdź.Nic tam nie zmieniałem od tego ekhm ekhm wypadku. - powiedział w końcu po czym gdzieś poszedł.Przełknąłem głośno ślinę.Czas na jeszcze większe cierpienie.Wszedłem do pokoju.Podłoga wyłożona białym dywanem,ściany były niebieskie,pokryte pięknym szronem,który mimo to,że Jack...To nie stracił blasku.Stały tam dwie białe komódki i niebieskie łóżko.Z sufitu padał malutki śnieżek,który znikał.Było też okno z widokiem na góry z dużym parapetem.Na szybie widać było postacie z szronu.Piasek,Mikołaj, Ząbek,Zając,Pitch,ja i wielu innych.To dziwne.Jack powiedział mi,że jeśli on umrze to wszystko stworzone rzez niego stopnieje.To znaczy,że Jack...Że on gdzieś może być.Np: w jakimś przedziwnym świecie.Odłożyłem te myśli na później.Podszedłem do jednej komódki.Stały na niej fotografie:
Było ich wiele więcej,ale...Coś podkusiło mnie,żeby zajrzeć do szuflady.Otworzyłem więc ją i wyjąłem z niej mały zeszyt.Na okładce było napisane: Pamiętnik,a ne pierwszej stronie: Jack Frost
Zacząłem go czytać.
Drogi pamiętniku.
Wiem,że Pitch został tak jakby unicestwiony,ale strach jest wszędzie obawiam się,że wróci.Ostatnio mam też dziwne sny.
2 wpis:
Czasami mam dość bycia strażnikiem,ale to w końcu moja praca.Może i to prawda,że czasami nie chcę być strażnikiem,ale wiem,że za żadną cenę nie oddam tej roboty :D
3 wspis
Ostatnio męczą mnie straszne myśli.No bo ludzi umierają,a jeśli Jamiego też zabraknie?Czemu ludzie rosną tak szybko?To minie tak szybko jak wiatr.Nie chcę nawet o tym myśleć.
4 wpis:
Ostatnio coraz bardziej zaczynam lubić Kangurka,w sumie jest to niezły przyjaciel,ale mimo to...
Kawały,które muszę zrobić:
1.Zamrozić mu jajka.
2.Schować te głupie bumerangi.
3.Udawać,że Zając mnie zabił,a potem stać się nagle żywym i patrząc na głupią minę kangurka XD
4.Muszę wymyśleć więcej kawałów :D
5 wpis:
Ostatnio mam fazę na docinki.Wymyślę parę,żeby mieć na zapas ;D
1. jak do mnie mówisz to milcz!
2. Bo ci się marchewki zamrożą!
3. Nie mów tyle, bo ci się żylaki na zębach porobią :p
Na te docinki zacząłem się śmiać,ale potem chciało mi się płakać :(
6 wpis
Mam strasznego doła oto dowód:
W sercu pustyni czy wśród tłumu, co za różnica? Człowiek w swej istocie jest wszędzie samotny...
Umrę ci kiedyś.Oczy mi zamkniesz.I wtedy — swoje Smutne, zdziwione,Bardzo otworzysz.
` Każdy człowiek jest jak księżyc . Ma swoją drugą stronę , której nikomu nie pokazuje .. ` - Dobrze,że nie jestem człowiekiem...:P Jestem strażnikiem marzeń...Dobra idę się z Jamiem pobawić.A mój dół,który mnie męczył nich się w kiblu spuści :D
Zacząłem się śmiać.Niech się w kiblu spuści!Dobre!Zamknąłem pamiętnik.Kiedy indziej doczytam.Jestem tak padnięty,że idę spać!
-------------------------------
Jest kolejny rozdział!!Minął już strasznie stresujący okres w szkole,więc wracam i chyba spróbuję dodawać częściej rozdziały,a nie co miesiąc :D Dobra sory,że taki krótki,bo ogólnie planowałam,że miał być dłuższy jeszcze,ale dobra tam...Następnym razem spróbuję zrobić taki długi jaki bym chciała! :P
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
sobota, 18 kwietnia 2015
Rozdział 8
Oczami Elsy:
Wyszłam z pokoju Jacka i skierowałam się do swojej...oczywiście tymczasowej.Gdy Jack będzie zdrowy wrócimy do Arendell.Usiadłam na różowym łóżku i zaczęłam rozmyślać.Zastanawiałam się czemu stałam się taka...inna gdy Jack umarł i stanęłam do wojny.Wtedy ta zła strona mnie się ukazała.Teraz jak o tym myślę to boję się,a jeśli to się powtórzy?Co jeśli znów stracę Jacka?Myślałam tak i dopiero po chwili zorientowałam się,że strasznie boli mnie głowa,dpiero wtedy poczułam ogromny ciężar.Było mi duszno i niedobrze.Wyszłam na balkon.Oparłam się o poręcz i stałam tak czując delikatny wiaterek łaskoczący moją twarz.Ciemne niebo było wystrojone wyróżniającymi się małymi punkcikami,które były gwiazdami.Patrzyłam w dal.Wyobrażałam sobie jak Julek i Roszpunka siedzą na łodzi na jeziorze obok pałacu i patrzą na milion lampionów.Moja kuzynka opowiedziała mi bardzo dokładnie tą historię...Nagle zamiast Julka i Roszpunki zaczęłam wyobrażać sobie tam mnie i Jacka.Tylko my i milion lampionów.Po kilku minutach weszłam do środka.Przebrałam się w koszulę nocną i położyłam spać,no prawie.Napisałam jeszcze tylko kilka zdań w pamiętniku:
Kochany Pamiętniczku
Dawno nie pisałam.Odnalazłam wreszcie swoją drugą połowę.Będę kochać Jacka do końca świata :)
Odłożyłam niebieski pamiętnik i poszłam spać.Rano wstałam wypoczęta.Poszłam od razu do pokoju białowłosego.Weszłam bez pukania.
- Cześć...Jack? - w pokoju było pusto,jedynie wiatr i trochę śniegu po nim pozostało.Troszkę się wystraszyłam.Rozejrzałam się po pokoju.OKNO!!!Było otwarte.Podeszłam do okna i wychyliłam się.Białowłosy latał sobie w najlepsze.
- Jack! - krzyknęłam.
- Co? - spytał.
- Miałeś odpoczywać!! - krzyknęłam(znowu).
- No to co? - jego gadka zaczęła mnie wkurzać.
- A może ja też bym chciała polatać hmm?! - palnęłam.Głupia ja!Jack po chwili do mnie podleciał i objął w talii,po czym widziałam już tylko piękne,puszyste chmury.
- Wow!Jak tu pięknie... - westchnęłam,a białowłosy się uśmiechnął.Po chwili przypomniałam sobie,że miał leżeć w łóżku.
- Musisz odpoczywać! - wydarłam się.
- Wyluzuj. - odparł.Westchnęłam.
- Jack twoja rana jeszcze się pewnie nie zagoiła,powinieneś leżeć w łóżku.Proszę. - powiedziałam spokojniejszym tonem.
- No dobrze. - ucieszyłam się,że w końcu udało mi się go nakłonić by wracał do pokoju.Po chwili siedzieliśmy na łóżku i oglądaliśmy zdjęcia w albumie.Potem wyszłam od niego i poszłam do mojej siostry.
- Cześć. - powiedziałam.
- O Elsa!Wchodź! - powiedziała entuzjastycznie.I cały dzień zakończył się na babskich ploteczkach.
Wyszłam z pokoju Jacka i skierowałam się do swojej...oczywiście tymczasowej.Gdy Jack będzie zdrowy wrócimy do Arendell.Usiadłam na różowym łóżku i zaczęłam rozmyślać.Zastanawiałam się czemu stałam się taka...inna gdy Jack umarł i stanęłam do wojny.Wtedy ta zła strona mnie się ukazała.Teraz jak o tym myślę to boję się,a jeśli to się powtórzy?Co jeśli znów stracę Jacka?Myślałam tak i dopiero po chwili zorientowałam się,że strasznie boli mnie głowa,dpiero wtedy poczułam ogromny ciężar.Było mi duszno i niedobrze.Wyszłam na balkon.Oparłam się o poręcz i stałam tak czując delikatny wiaterek łaskoczący moją twarz.Ciemne niebo było wystrojone wyróżniającymi się małymi punkcikami,które były gwiazdami.Patrzyłam w dal.Wyobrażałam sobie jak Julek i Roszpunka siedzą na łodzi na jeziorze obok pałacu i patrzą na milion lampionów.Moja kuzynka opowiedziała mi bardzo dokładnie tą historię...Nagle zamiast Julka i Roszpunki zaczęłam wyobrażać sobie tam mnie i Jacka.Tylko my i milion lampionów.Po kilku minutach weszłam do środka.Przebrałam się w koszulę nocną i położyłam spać,no prawie.Napisałam jeszcze tylko kilka zdań w pamiętniku:
Kochany Pamiętniczku
Dawno nie pisałam.Odnalazłam wreszcie swoją drugą połowę.Będę kochać Jacka do końca świata :)
Odłożyłam niebieski pamiętnik i poszłam spać.Rano wstałam wypoczęta.Poszłam od razu do pokoju białowłosego.Weszłam bez pukania.
- Cześć...Jack? - w pokoju było pusto,jedynie wiatr i trochę śniegu po nim pozostało.Troszkę się wystraszyłam.Rozejrzałam się po pokoju.OKNO!!!Było otwarte.Podeszłam do okna i wychyliłam się.Białowłosy latał sobie w najlepsze.
- Jack! - krzyknęłam.
- Co? - spytał.
- Miałeś odpoczywać!! - krzyknęłam(znowu).
- No to co? - jego gadka zaczęła mnie wkurzać.
- A może ja też bym chciała polatać hmm?! - palnęłam.Głupia ja!Jack po chwili do mnie podleciał i objął w talii,po czym widziałam już tylko piękne,puszyste chmury.
- Wow!Jak tu pięknie... - westchnęłam,a białowłosy się uśmiechnął.Po chwili przypomniałam sobie,że miał leżeć w łóżku.
- Musisz odpoczywać! - wydarłam się.
- Wyluzuj. - odparł.Westchnęłam.
- Jack twoja rana jeszcze się pewnie nie zagoiła,powinieneś leżeć w łóżku.Proszę. - powiedziałam spokojniejszym tonem.
- No dobrze. - ucieszyłam się,że w końcu udało mi się go nakłonić by wracał do pokoju.Po chwili siedzieliśmy na łóżku i oglądaliśmy zdjęcia w albumie.Potem wyszłam od niego i poszłam do mojej siostry.
- Cześć. - powiedziałam.
- O Elsa!Wchodź! - powiedziała entuzjastycznie.I cały dzień zakończył się na babskich ploteczkach.
piątek, 10 kwietnia 2015
Przeprosiny
Przepraszam,że tak długo nie pisałam rozdziałów,ale wakacji jeszcze nie ma,a mi jakoś troszeczkę wena uciekła.Jeszcze raz bardzo przepraszam za to,ale obiecuję,że jakoś to przetrwam i spróbuję wrzucić rozdział około czwartku...Mam nadzieję,że mi wybaczycie,a przy okazji zareklamuję bloga mojej koleżanki,nie ma na nim jakiegoś większego postu,ale niedługo będzie.Na tym blogu jest opowiadanie o Sarze.Sara jest zwykłą nastolatką(chyba),ale jej rodzice nagle znikają.Sara wyrusza w podróż pełną magii.Czytałam jej wypocinki w zeszycie i myślę,że na serio zapowiada się nieźle.
Tutaj macie adres jej bloga:
http://www.tusiowatehistoryjki.blogspot.com
Tutaj macie adres jej bloga:
http://www.tusiowatehistoryjki.blogspot.com
niedziela, 29 marca 2015
Czy lubicie polskich youtuberów?
Mam takie pytanie czy lubicie polskich youtuberów np: Rezi,Masterczułek itd.Pytam się bo mam zamiar stworzyć bloga i umieszczać tam opowiadanie właśnie o nich.Więc tak czekam na odpowiedź.Rozdział będzie około czwartku,bo w środę mam test szóstoklasisty i muszę się uczyć :(
wtorek, 24 marca 2015
czwartek, 26 lutego 2015
UWAGA!
Mam dla was informacje,otóż założyłam nowego bloga!!I zdziwię was!!Nie jest on o Jelsie.Opowiada o Jaridzie(Jacku i Meridzie).Będą też inni bohaterowie tacy jak Roszpunka,Czkawka,Flynn....itd.Będą też herosi z Percy Jacksona wraz z nim!!Zapraszam:
http://przeciwienstwasieprzyciagaja.blogspot.com/
Jutro pojawi się na nim prolog.
http://przeciwienstwasieprzyciagaja.blogspot.com/
Jutro pojawi się na nim prolog.
piątek, 20 lutego 2015
One - Schot Walentynkowy część druga pod tytułem: Żyj tak jakby każda sekunda twojego życia miała być ostatnią.
Elsa:
Widziałam przed sobą Jacka tego samego roześmianego brązowowłosego chłopaka.Nagle jego włosy stawały się jaśniejsze i stały się białe jak śnieg,oczy zawierały teraz wszystkie odcienie niebieskiego.Jego bluza była oszroniona,a spodnie brązowe przewiązane sznurkiem.Stopy miał bose i mimo to,że stał w śniegu nie było widać zaczerwienienia.Cera była strasznie blada,a w ręku trzymał zakrzywiony kij,który w miejscu gdzie trzymał rękę był bardzo oszroniony.Niby był inny,ale jednak w środku to ten sam Jack,którego kocham i ,za którego oddałabym życie.On do mnie podszedł.Odgarnął ręką kosmyk opadający na czoło i pocałował mnie.Jego usta,jego skóra tak samo zimna jak moja,a jednak od środka cała płonęłam.Nagle się obudziłam.Wstałam i rozejrzałam się po pokoju.Niegdyś był to pokój naszych wspólnych dni z Jackiem,a teraz ten pokój stał się dla mnie salą tortur.Wszystkie wspomnienia,rysunki przypominały mi co się stało.Miałam dość.Obiecałam sobie,że dożyję starości sama i umrę.Wiedziałam,że nikogo innego nie pokocham tak samo jak JEGO,wiedziałam,że już nigdy nie będę szczęśliwa,ale może gdzieś tam w górze spotkam go kiedyś.Nagle weszła mama.Usiadła obok mnie pod ścianą i przytuliła.
- Wczoraj zadzwoniłam po policję.Szukali go w jeziorze,ale nigdzie nie znaleziono jego ciała. - powiedziała cicho.Zdziwiłam się,bo to jezioro nie było takie duże.
- Kochanie muszę ci coś powiedzieć.Twoja dużo pra babcia rzuciła zaklęcie na siebie.Dzięki temu udało jej się przeżyć 100 lat w wieku 18 lat,a po stu latach zaczęła się starzeć i umarła.Ona miała syna,na którego zaklęcie się przeniosło tylko o 100 lat więcej.Dlatego przeżył 200 lat w wieku 18 lat,a potem się zestarzał i tak dalej i było tak cały czas.Ja żyłam przez 900 lat,a potem zaczęłam się starzeć i urodziłam ciebie.Niestety ty będziesz 1000 i będziesz nieśmiertelna.Starość,ani ludzie,ani ty sama nie mogą ciebie zabić.Jedynie magia to umie.Co 1000 lat dziecko z naszej rodziny staje się nieśmiertelne.Za rok skończysz 18 lat i przestaniesz się starzeć na zawsze,ale Anna będzie 1100,więc ona przez tyle lat przeżyje.Jeśli ty urodzisz z śmiertelnikiem,a twoje dziecko będzie np: 2000 też będzie nieśmiertelne,ale jeśli ożenisz się z nieśmiertelnym twoje dziecko również będzie nieśmiertelne. - powiedziała.Nie mogłam w to uwierzyć!!Jeszcze przed chwilą myślałam o tym,że muszę umrzeć,a teraz się okazuje,że tylko magia mnie może zabić i w dodatku jestem nieśmiertelna!Zaczęłam szlochać.Wyrwałam się z objęć mamy i wybiegłam z pokoju.Na dodatek jeszcze mam moc lodu!!Wybiegłam na dwór i zaczęłam biec nie wiem gdzie.Byłam w rurkach dzinsach,bluzie i trampkach.Przez chwilę nie wiedziałam gdzie biec,ale po paru sekundach wiedziałam.Wbiegłam do szpitala i skierowałam się do działu dziecięcego.Wbiegłam do znanego mi pokoju.Siedziała tam Emma.Cichutko szlochała.Podeszłam do niej.
- Emma ja... - zaczęłam.
- Nie przepraszaj nie wybaczę ci,nienawidzę cię.Obiecałaś,że będziesz dbać o mojego brata,ale dziękuje teraz wiem,że nie wolno ufać nikomu kto nie jest taki ja Jack. - powiedziała spokojnie.Zabolało mnie to.Usiadłam obok niej.
- Nie miałam zamiaru cię przepraszać,wiem,że jestem potworem.Wiem też,że nie zastąpię ci Jacka,ale spróbuję.Wiem,że to przeze mnie i chcę ci to wynagrodzić.Chcę zrobić to dla Jacka,dla siebie,ale przede wszystkim dla ciebie. - powiedziałam smutno.Ona odwróciła głowę w moją stronę.
- Dziękuje. - wyszeptała i się do mnie przytuliła.
- Wybaczam ci.Wiem,że Jack jest wśród nas i chce żebyśmy żyły w zgodzie.Jack wcale nie umarł i chociaż wcale go nie widzimy jest z nami,mieszka w naszych sercach. - powiedziała uśmiechając się.Ona jest mądrzejsza od wszystkich dorosłych ludzi razem wziętych.
- Jesteś bardzo dobrą i odważną dziewczynką. - powiedziałam.
Jack:
Woda wymazała mi pare wspomnień.Nie pamiętam nic.Nagle zacząłem się unosić i zobaczyłem księżyc,a w nim dziewczynę.Bardzo piękną.Nagle przypomniało mi się,że ją bardzo kochałem.widziałem jak ją niosłem na barkach a ona się śmiała,no ale cóż.
Rok później:
Cześć mam na imię Jack Frost i jestem strażnikiem,pół roku temu pokonałem Mroka razem z Kangurkiem,Northem,Zębuszką i Piaskiem.Niby zdobyłem wszystko,ale czuję jakbym coś pominął.Macie czasami takie uczucie kiedy chcecie coś zjeść,ale nie wiecie co?Mam podobnie czuję,że ktoś na mnie czeka,ale nie wiem kto.Może to ta dziewczyna,przez którą nie mogę spać w nocy?Ta która ukazała mi się w księżycu,tą którą niosłem na barkach,a ona się śmiała?Nie wiem.
- Jack w Burgerss jest śnieżyca,wiem,że jest w sumie zima,ale to trochę dziwne. - powiedział Mikołaj zastanawiając się nad czymś.
- Już lecę. - odpowiedziałem i zacząłem lecieć w stronę Burgerss.
Elsa:
Minął rok jest zima rocznica Jacka i moja.siedziałam na ławce patrząc na jezioro w nadziei,że zobaczę Jacka.Coś sprawiało,że chciałam tu przyjść.Tak jakbym zwyczajnie na kogoś czekała.Coś mnie tu ciągnęło,jakbym wiedziała,że zaraz przyjdzie Jack z kwiatami tak jak wtedy.
- Elso tu jesteś. - powiedział znajomy głos.Odwróciłam się i zobaczyłam Emmę zapłakaną.
- Elso ja nie dam rady.Tęsknie za nim. - mówiła z łzami w oczach.
Dziewczynka powstrzymywała łzy i ocierała co chwilę oczy rękawem.
- Damy radę. - powiedziałam sama w to nie wierząc.Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Mam dość,chcę umrzeć. - powiedziała dziewczynka.Ogarnął mnie strach.Wokół mnie zaczęła robić się śnieżyca.
- Elso chcę umrzeć! - wykrzyknęła dziewczynka płacząc coraz bardziej.Jej słowa echem odbijały mi się w głowie.Bałam się.Wiedziałam,że długo nie wytrzymam.To dla mnie za dużo.Wspierać dziewczynkę i nie płakać,ani się nie bać.Nagle z mojej dłoni poleciał promień lodu.Patrzyłam na nią przerażona.Emma lekko się zachwiała,ale nadal stała na nogach.Widziałam jej ból w oczach.Nagle zaczęła się zamrażać.
- Emma! - krzyknęłam i podbiegłam do niej,potykając się.Śnieżyca cichła.Dziewczynka była zimna jak lód,a po chwili był to już tylko lód.Nagle usłyszałam kogoś za sobą.
- Emma...Teraz pamiętam. - odwróciłam się.Ujrzałam Jacka...Wyglądał inaczej,ale mimo to,że jego oczy zmieniły kolor nadal były takie same jak przed tem,ale jak?To niemożliwe!!Jack podbiegł do Emmy.Dotknął jej policzków,które zaczęły się odmrażać.Nadal trzymał ją za policzki.On ją ratował!!Ale Jak!!!Tyle pytań bez odpowiedzi!!Po chwili dziewczynka poruszyła się.Patrzyła na uśmiechającego się brata.
- Zmieniłeś się. - powiedziała i przytuliła się do niego.
- Eeeee no wiesz to długa historia,ale nadal jestem tym samym przystojnym chłopakiem. - zaśmiał się.On...Żyje??!Nie mogłam uwierzyć.Nie mogłam nawet ustać.Upadłam na miękki śnieg.Jack przykucnął obok mnie.
- Elsa teraz już pamiętam dlaczego cię kochałem. - powiedział,ale nie zrozumiałam o co mu chodzi.Po prostu przytuliłam się,mocno ściskając jego bluzę i płacząc.Nie chciałam go puszczać.Bałam się,że to sen,że on zniknie.
On zaczął się unosić trzymając moją dłoń.W ten sposób podniósł mnie,ale jak on lata?!Po chwili znów opadł na ziemię patrząc w moje oczy.
- Myślałem,że cię nie odnajdę. - wyszeptał i pocałował.Jego usta,jego skóra były zimne tak jak w moim śnie.
PO chwili oderwaliśmy się od siebie przypominając sobie,że jest tu Emma.
- Jack jak ty latasz,czemu się zmieniłeś?Czemu masz ten kijek?Czemu nie masz butów?I jak ty w ogóle żyjesz?! - pytała Emma.
- To długa historia. - odpowiedział.
- Teraz kiedy tu jesteś nigdzie mi się nie spieszy. - zachęciłam go.
- No cóż księżyc mnie wskrzesił nic nie pamiętałem,nie wiedziałem kim byłem,kim jestem i kim mam być.Wtedy znalazłem tą laskę. - popatrzyłam na niego groźnie,jaką laskę?
- W sensie kij i odkryłem,że umiem latać i mam moc lodu tak jak Elsa.Przyjęto mnie do strażników marzeń: Northa,Zębuszki,Kangura i Piaska znaczy nie Kangura tylko Zająca.Na początku nie chciałem do nich dołączyć,ale potem pokonałem Mroka,czarnego pana,który sprawia,że dzieci mają koszmary.Zrozumiałem,że jestem strażnikiem marzeń,ale ciągle czegoś mi brakowało.Wtedy North kazał mi polecieć tu,bo rozpętała się śnieżyca,a tutaj śnieżyca sama nigdy się nie robi.I spotkałem Emmę i ciebie i wszystko sobie przypomniałem,że cię kocham,że mam super siostrzyczkę,która nie długo będzie nieśmiertelna,że... - mówił,ale zaraz nieśmiertelna siostrzyczka?Fajnie by było,skoro Jack jest nieśmiertelny,a ja jutro kończę 18 lat i też będę nieśmiertelna i jeszcze Emma.
- Ale jak? - przerwałam mu.
- Bo jeśli strażnik ma rodzeństwo,które też jest dobry i ble ble staje się nieśmiertelne gdy ma 18 lat w moim przypadku. - powiedział,lecz po chwili zamilkł.Jego oczy przygasły,a twarz już nie była uśmiechnięta.
- Nie kocham cię już. - zwrócił się do mnie.ale jak!!??Czemu?
- Jack,ja jutro kończę osiemnastkę będę nieśmiertelna jak ty. - powiedziałam,a on ucieszył się.
- No to cię kocham. - powiedział.
- Bałem się,że jeśli jesteś nieśmiertelna to umrzesz i mnie zostawisz. - odpowiedział.
- Oczywiście,że nie. - odpowiedziałam śmiejąc się.Emma nagle przytuliła się do Jacka,a on wziął ją na jedną rękę,a drugą złapał mnie za dłoń.Razem unieśliśmy się w przestworza.
- AAaa. - krzyczałam.Miałam ogromny lęk wysokości i trzymałam się bluzy Jacka.
- Spokojnie nie upuszczę cię. - powiedział.Jego głos mnie uspokoił.Popatrzyłam na okolicę.Było przepięknie.
- Ładnie co nie? - spytał patrząc się tam gdzie ja.
- Tak, bardzo. - odpowiedziałam.Zaśmiał sie i z powrotem wylądowaliśmy na ziemi.Nagle usłyszeliśmy jakiś hałas.
- Tu jesteś Jack,tak długo cię nie było,że myślałem,że coś ci jest. - mówił pan ubrany w czerwony strój.
- A kto to? - spytał uśmiechając się do mnie.
- To jest Elsa moja dziewczyna,a to jest Emma moja siostra. - odpowiedział dumnie.
- Czyli mamy następną dziewczynę w naszym gronie.Witaj Emmo niedługo będziesz z nami. - powiedział wesoło,ale patrząc na mnie zasmucił się.
- Jack dobrze wiesz,że nie możesz być z śmiertelniczką. - powiedział.
- Elsa jutro kończy 18 i staję się nieśmiertelna,to przez to zaklęcie,o którym mi opowiadałeś.Ona jest 1000. - powiedział wesoło.
- No to witamy w rodzinie! - powiedział wesoło i podszedł do nas przytulając mnie,Jacka i Emmę na raz.Z sań wysiadła kobieta cała w piórach,Zając wielkości człowieka i mały piaskowy ludek.Wszyscy zaczeli się przedstawiać,ściskać nas i tak dalej.
Pare lat później:
Czekaliśmy zniecierpliwieni z Jackiem patrząc na Emmę,która kończyła dzisiaj 18 lat i miała stać się nieśmiertelna.Muszę przyznać,że wyrosła na piękną dziewczynę.Oczywiście to,że stanie się nieśmiertelna to nie wszystko,ma również dostać dar od księżyca.Emmę już dawno choroba opuściła i teraz przed nami stała dzielna,silna i mądra dziewczyna.
Nagle jej oczy zaczęły robić się pomarańczowe,tak samo włosy.Ubrania stały się inne,a buty zniknęły.Nagle stanęła w płomieniach,przez chwile z Jackiem się przestraszyliśmy,ale nagle z płomieni wyszła przepiękna pani ognia.
- Jak wyglądam? - spytała.
- Przepięknie! - odpowiedziałam z Jackiem równocześnie.
Wkrótce Emma poznała syna Mroka,ale on był inny.Był miły i miał coś takiego w sobie,że robiło się przyjemnie.Emma i on zostali parą.Jackowi trudno to było zaakceptować,ale udawał,że mu to nie przeszkadza.Był wytrwały,aż w końcu zaakceptował Jasona syna Mroka i zaczął się z nim kolegować,a my będziemy żyli długo i szczęśliwie.
- Elsa nie bądź taka pewna czy szczęśliwie,a jeśli Mrok powróci?
- To go pokonamy.
- eee...No okey.A jeśli nas zabije?!
- Jack...
- No dobra będziemy żyli długo i bardzo szczęśliwie i na zawsze będę cię kochał.
- Oto się nie martwię.Też cię kocham.
No,więc będziemy żyli długo i szczęśliwie.
- Bardzo szczęśliwie.
- Tak z pewnością bardzo szczęśliwie.
_______________________________________________________________________________
No jak wam się podoba?Mam nadzieję,że się podoba.Piszcie jakie chcielibyście jeszcze piosenki na blogu.Nie bójcie się napisać co się wam podoba,a mi nie,to wy czytacie i słuchacie muzyki,a nie ja,więc jak macie pomysł na piosenkę,na szablon,czy na cokolwiek innego to piszcie śmiało.No cóż One - Shot się skończył,ale myślę,że na tym blogu nie będzie to ostatni.No dobra,a teraz biorę się za pisanie rozdziału z 1 opowiadania.
Widziałam przed sobą Jacka tego samego roześmianego brązowowłosego chłopaka.Nagle jego włosy stawały się jaśniejsze i stały się białe jak śnieg,oczy zawierały teraz wszystkie odcienie niebieskiego.Jego bluza była oszroniona,a spodnie brązowe przewiązane sznurkiem.Stopy miał bose i mimo to,że stał w śniegu nie było widać zaczerwienienia.Cera była strasznie blada,a w ręku trzymał zakrzywiony kij,który w miejscu gdzie trzymał rękę był bardzo oszroniony.Niby był inny,ale jednak w środku to ten sam Jack,którego kocham i ,za którego oddałabym życie.On do mnie podszedł.Odgarnął ręką kosmyk opadający na czoło i pocałował mnie.Jego usta,jego skóra tak samo zimna jak moja,a jednak od środka cała płonęłam.Nagle się obudziłam.Wstałam i rozejrzałam się po pokoju.Niegdyś był to pokój naszych wspólnych dni z Jackiem,a teraz ten pokój stał się dla mnie salą tortur.Wszystkie wspomnienia,rysunki przypominały mi co się stało.Miałam dość.Obiecałam sobie,że dożyję starości sama i umrę.Wiedziałam,że nikogo innego nie pokocham tak samo jak JEGO,wiedziałam,że już nigdy nie będę szczęśliwa,ale może gdzieś tam w górze spotkam go kiedyś.Nagle weszła mama.Usiadła obok mnie pod ścianą i przytuliła.
- Wczoraj zadzwoniłam po policję.Szukali go w jeziorze,ale nigdzie nie znaleziono jego ciała. - powiedziała cicho.Zdziwiłam się,bo to jezioro nie było takie duże.
- Kochanie muszę ci coś powiedzieć.Twoja dużo pra babcia rzuciła zaklęcie na siebie.Dzięki temu udało jej się przeżyć 100 lat w wieku 18 lat,a po stu latach zaczęła się starzeć i umarła.Ona miała syna,na którego zaklęcie się przeniosło tylko o 100 lat więcej.Dlatego przeżył 200 lat w wieku 18 lat,a potem się zestarzał i tak dalej i było tak cały czas.Ja żyłam przez 900 lat,a potem zaczęłam się starzeć i urodziłam ciebie.Niestety ty będziesz 1000 i będziesz nieśmiertelna.Starość,ani ludzie,ani ty sama nie mogą ciebie zabić.Jedynie magia to umie.Co 1000 lat dziecko z naszej rodziny staje się nieśmiertelne.Za rok skończysz 18 lat i przestaniesz się starzeć na zawsze,ale Anna będzie 1100,więc ona przez tyle lat przeżyje.Jeśli ty urodzisz z śmiertelnikiem,a twoje dziecko będzie np: 2000 też będzie nieśmiertelne,ale jeśli ożenisz się z nieśmiertelnym twoje dziecko również będzie nieśmiertelne. - powiedziała.Nie mogłam w to uwierzyć!!Jeszcze przed chwilą myślałam o tym,że muszę umrzeć,a teraz się okazuje,że tylko magia mnie może zabić i w dodatku jestem nieśmiertelna!Zaczęłam szlochać.Wyrwałam się z objęć mamy i wybiegłam z pokoju.Na dodatek jeszcze mam moc lodu!!Wybiegłam na dwór i zaczęłam biec nie wiem gdzie.Byłam w rurkach dzinsach,bluzie i trampkach.Przez chwilę nie wiedziałam gdzie biec,ale po paru sekundach wiedziałam.Wbiegłam do szpitala i skierowałam się do działu dziecięcego.Wbiegłam do znanego mi pokoju.Siedziała tam Emma.Cichutko szlochała.Podeszłam do niej.
- Emma ja... - zaczęłam.
- Nie przepraszaj nie wybaczę ci,nienawidzę cię.Obiecałaś,że będziesz dbać o mojego brata,ale dziękuje teraz wiem,że nie wolno ufać nikomu kto nie jest taki ja Jack. - powiedziała spokojnie.Zabolało mnie to.Usiadłam obok niej.
- Nie miałam zamiaru cię przepraszać,wiem,że jestem potworem.Wiem też,że nie zastąpię ci Jacka,ale spróbuję.Wiem,że to przeze mnie i chcę ci to wynagrodzić.Chcę zrobić to dla Jacka,dla siebie,ale przede wszystkim dla ciebie. - powiedziałam smutno.Ona odwróciła głowę w moją stronę.
- Dziękuje. - wyszeptała i się do mnie przytuliła.
- Wybaczam ci.Wiem,że Jack jest wśród nas i chce żebyśmy żyły w zgodzie.Jack wcale nie umarł i chociaż wcale go nie widzimy jest z nami,mieszka w naszych sercach. - powiedziała uśmiechając się.Ona jest mądrzejsza od wszystkich dorosłych ludzi razem wziętych.
- Jesteś bardzo dobrą i odważną dziewczynką. - powiedziałam.
Jack:
Woda wymazała mi pare wspomnień.Nie pamiętam nic.Nagle zacząłem się unosić i zobaczyłem księżyc,a w nim dziewczynę.Bardzo piękną.Nagle przypomniało mi się,że ją bardzo kochałem.widziałem jak ją niosłem na barkach a ona się śmiała,no ale cóż.
Rok później:
Cześć mam na imię Jack Frost i jestem strażnikiem,pół roku temu pokonałem Mroka razem z Kangurkiem,Northem,Zębuszką i Piaskiem.Niby zdobyłem wszystko,ale czuję jakbym coś pominął.Macie czasami takie uczucie kiedy chcecie coś zjeść,ale nie wiecie co?Mam podobnie czuję,że ktoś na mnie czeka,ale nie wiem kto.Może to ta dziewczyna,przez którą nie mogę spać w nocy?Ta która ukazała mi się w księżycu,tą którą niosłem na barkach,a ona się śmiała?Nie wiem.
- Jack w Burgerss jest śnieżyca,wiem,że jest w sumie zima,ale to trochę dziwne. - powiedział Mikołaj zastanawiając się nad czymś.
- Już lecę. - odpowiedziałem i zacząłem lecieć w stronę Burgerss.
Elsa:
Minął rok jest zima rocznica Jacka i moja.siedziałam na ławce patrząc na jezioro w nadziei,że zobaczę Jacka.Coś sprawiało,że chciałam tu przyjść.Tak jakbym zwyczajnie na kogoś czekała.Coś mnie tu ciągnęło,jakbym wiedziała,że zaraz przyjdzie Jack z kwiatami tak jak wtedy.
- Elso tu jesteś. - powiedział znajomy głos.Odwróciłam się i zobaczyłam Emmę zapłakaną.
- Elso ja nie dam rady.Tęsknie za nim. - mówiła z łzami w oczach.
Dziewczynka powstrzymywała łzy i ocierała co chwilę oczy rękawem.
- Damy radę. - powiedziałam sama w to nie wierząc.Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Mam dość,chcę umrzeć. - powiedziała dziewczynka.Ogarnął mnie strach.Wokół mnie zaczęła robić się śnieżyca.
- Elso chcę umrzeć! - wykrzyknęła dziewczynka płacząc coraz bardziej.Jej słowa echem odbijały mi się w głowie.Bałam się.Wiedziałam,że długo nie wytrzymam.To dla mnie za dużo.Wspierać dziewczynkę i nie płakać,ani się nie bać.Nagle z mojej dłoni poleciał promień lodu.Patrzyłam na nią przerażona.Emma lekko się zachwiała,ale nadal stała na nogach.Widziałam jej ból w oczach.Nagle zaczęła się zamrażać.
- Emma! - krzyknęłam i podbiegłam do niej,potykając się.Śnieżyca cichła.Dziewczynka była zimna jak lód,a po chwili był to już tylko lód.Nagle usłyszałam kogoś za sobą.
- Emma...Teraz pamiętam. - odwróciłam się.Ujrzałam Jacka...Wyglądał inaczej,ale mimo to,że jego oczy zmieniły kolor nadal były takie same jak przed tem,ale jak?To niemożliwe!!Jack podbiegł do Emmy.Dotknął jej policzków,które zaczęły się odmrażać.Nadal trzymał ją za policzki.On ją ratował!!Ale Jak!!!Tyle pytań bez odpowiedzi!!Po chwili dziewczynka poruszyła się.Patrzyła na uśmiechającego się brata.
- Zmieniłeś się. - powiedziała i przytuliła się do niego.
- Eeeee no wiesz to długa historia,ale nadal jestem tym samym przystojnym chłopakiem. - zaśmiał się.On...Żyje??!Nie mogłam uwierzyć.Nie mogłam nawet ustać.Upadłam na miękki śnieg.Jack przykucnął obok mnie.
- Elsa teraz już pamiętam dlaczego cię kochałem. - powiedział,ale nie zrozumiałam o co mu chodzi.Po prostu przytuliłam się,mocno ściskając jego bluzę i płacząc.Nie chciałam go puszczać.Bałam się,że to sen,że on zniknie.
On zaczął się unosić trzymając moją dłoń.W ten sposób podniósł mnie,ale jak on lata?!Po chwili znów opadł na ziemię patrząc w moje oczy.
- Myślałem,że cię nie odnajdę. - wyszeptał i pocałował.Jego usta,jego skóra były zimne tak jak w moim śnie.
PO chwili oderwaliśmy się od siebie przypominając sobie,że jest tu Emma.
- Jack jak ty latasz,czemu się zmieniłeś?Czemu masz ten kijek?Czemu nie masz butów?I jak ty w ogóle żyjesz?! - pytała Emma.
- To długa historia. - odpowiedział.
- Teraz kiedy tu jesteś nigdzie mi się nie spieszy. - zachęciłam go.
- No cóż księżyc mnie wskrzesił nic nie pamiętałem,nie wiedziałem kim byłem,kim jestem i kim mam być.Wtedy znalazłem tą laskę. - popatrzyłam na niego groźnie,jaką laskę?
- W sensie kij i odkryłem,że umiem latać i mam moc lodu tak jak Elsa.Przyjęto mnie do strażników marzeń: Northa,Zębuszki,Kangura i Piaska znaczy nie Kangura tylko Zająca.Na początku nie chciałem do nich dołączyć,ale potem pokonałem Mroka,czarnego pana,który sprawia,że dzieci mają koszmary.Zrozumiałem,że jestem strażnikiem marzeń,ale ciągle czegoś mi brakowało.Wtedy North kazał mi polecieć tu,bo rozpętała się śnieżyca,a tutaj śnieżyca sama nigdy się nie robi.I spotkałem Emmę i ciebie i wszystko sobie przypomniałem,że cię kocham,że mam super siostrzyczkę,która nie długo będzie nieśmiertelna,że... - mówił,ale zaraz nieśmiertelna siostrzyczka?Fajnie by było,skoro Jack jest nieśmiertelny,a ja jutro kończę 18 lat i też będę nieśmiertelna i jeszcze Emma.
- Ale jak? - przerwałam mu.
- Bo jeśli strażnik ma rodzeństwo,które też jest dobry i ble ble staje się nieśmiertelne gdy ma 18 lat w moim przypadku. - powiedział,lecz po chwili zamilkł.Jego oczy przygasły,a twarz już nie była uśmiechnięta.
- Nie kocham cię już. - zwrócił się do mnie.ale jak!!??Czemu?
- Jack,ja jutro kończę osiemnastkę będę nieśmiertelna jak ty. - powiedziałam,a on ucieszył się.
- No to cię kocham. - powiedział.
- Bałem się,że jeśli jesteś nieśmiertelna to umrzesz i mnie zostawisz. - odpowiedział.
- Oczywiście,że nie. - odpowiedziałam śmiejąc się.Emma nagle przytuliła się do Jacka,a on wziął ją na jedną rękę,a drugą złapał mnie za dłoń.Razem unieśliśmy się w przestworza.
- AAaa. - krzyczałam.Miałam ogromny lęk wysokości i trzymałam się bluzy Jacka.
- Spokojnie nie upuszczę cię. - powiedział.Jego głos mnie uspokoił.Popatrzyłam na okolicę.Było przepięknie.
- Ładnie co nie? - spytał patrząc się tam gdzie ja.
- Tak, bardzo. - odpowiedziałam.Zaśmiał sie i z powrotem wylądowaliśmy na ziemi.Nagle usłyszeliśmy jakiś hałas.
- Tu jesteś Jack,tak długo cię nie było,że myślałem,że coś ci jest. - mówił pan ubrany w czerwony strój.
- A kto to? - spytał uśmiechając się do mnie.
- To jest Elsa moja dziewczyna,a to jest Emma moja siostra. - odpowiedział dumnie.
- Czyli mamy następną dziewczynę w naszym gronie.Witaj Emmo niedługo będziesz z nami. - powiedział wesoło,ale patrząc na mnie zasmucił się.
- Jack dobrze wiesz,że nie możesz być z śmiertelniczką. - powiedział.
- Elsa jutro kończy 18 i staję się nieśmiertelna,to przez to zaklęcie,o którym mi opowiadałeś.Ona jest 1000. - powiedział wesoło.
- No to witamy w rodzinie! - powiedział wesoło i podszedł do nas przytulając mnie,Jacka i Emmę na raz.Z sań wysiadła kobieta cała w piórach,Zając wielkości człowieka i mały piaskowy ludek.Wszyscy zaczeli się przedstawiać,ściskać nas i tak dalej.
Pare lat później:
Czekaliśmy zniecierpliwieni z Jackiem patrząc na Emmę,która kończyła dzisiaj 18 lat i miała stać się nieśmiertelna.Muszę przyznać,że wyrosła na piękną dziewczynę.Oczywiście to,że stanie się nieśmiertelna to nie wszystko,ma również dostać dar od księżyca.Emmę już dawno choroba opuściła i teraz przed nami stała dzielna,silna i mądra dziewczyna.
Nagle jej oczy zaczęły robić się pomarańczowe,tak samo włosy.Ubrania stały się inne,a buty zniknęły.Nagle stanęła w płomieniach,przez chwile z Jackiem się przestraszyliśmy,ale nagle z płomieni wyszła przepiękna pani ognia.
- Jak wyglądam? - spytała.
- Przepięknie! - odpowiedziałam z Jackiem równocześnie.
![]() |
| Jakby co to ona nie ma skrzydeł. |
- Elsa nie bądź taka pewna czy szczęśliwie,a jeśli Mrok powróci?
- To go pokonamy.
- eee...No okey.A jeśli nas zabije?!
- Jack...
- No dobra będziemy żyli długo i bardzo szczęśliwie i na zawsze będę cię kochał.
- Oto się nie martwię.Też cię kocham.
No,więc będziemy żyli długo i szczęśliwie.
- Bardzo szczęśliwie.
- Tak z pewnością bardzo szczęśliwie.
_______________________________________________________________________________
No jak wam się podoba?Mam nadzieję,że się podoba.Piszcie jakie chcielibyście jeszcze piosenki na blogu.Nie bójcie się napisać co się wam podoba,a mi nie,to wy czytacie i słuchacie muzyki,a nie ja,więc jak macie pomysł na piosenkę,na szablon,czy na cokolwiek innego to piszcie śmiało.No cóż One - Shot się skończył,ale myślę,że na tym blogu nie będzie to ostatni.No dobra,a teraz biorę się za pisanie rozdziału z 1 opowiadania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












