Narrator:
To ty! - wykrzykneli w tym samym momencie.Królowa po chwili zdała sobie sprawę,że cały czas patrzy na chłopaka i się uśmiecha,więc natychmiast przybrała poważną minę.
- Dobrze usiądź,po posiłku porozmawiamy. - powiedziała,bez przejęcia,a tak na prawdę w środku skakała,darła się,płakała,smutała i cieszyła się.Posiłek przebiegł trochę sztywno.Gdy wszyscy już zjedli wstała od stołu.
- Chodź. - powiedziała już mniej poważnym tonem do białowłosego.Jack powolnie wstał i poszedł za Elsą.Nie był w stanie zrozumieć jak ona chodzi na tych obcasach z taką szybkością.Nagle spod jej stóp wyłonił się lód,który pokrył pdłogę i troche ściany.Kobieta przyspieszyła i po chwili byli w jej komnacie.Gdy Frost wszedł zamknęła drzwi,po czym odwróciła się do niego szybko i z podekscytowania wykrzyczała mu w twarz.
- Tobie też ukazał się cień,który mnie przedstawiał?! - spytała tak szybko,że Frost zanim odpowiedział musiał jeszcze raz przemyśleć co powiedziała.
- Nieee. - odparł cicho przedłużając ostatnią literkę.Zrezygnowana Elsa spuściła głowę i jakby posmutniała.
- Ej,ale mi się śniłaś. - powiedział myśląc,że to ją pocieszy i rzeczywiście.Dziewczyna się uśmiechnęła.
- Cześć dziwny człowieku z przefarbowanymi włosami na siwo,nie wiem po co chciałeś się postarzać,ale potrzebujesz troche ciepła? - zapytało coś.Spojrzał w dół gdzie stał bałwanek,który przytulał jego nogę.Białowłosy przykucnął przy nim.
- Cześć mam na imię Jack i nie farbowałem włosów i nie,nie potrzebuję ciepła. - powiedział.
- A ja jestem Olaf. - przestawił się bałwanek.Else troche zdziwiło,że Jack nie zareagował na bałwana tak jak inni.
- Nie dziwi cię to? - spytała jasnowłosa.
- Nie,też kiedyś coś takiego stworzyłem,tylko,że nie gadało,a potem rozprysło się tworząc śnieg. - odpowiedział jej.
- Jak to też coś takiego stworzyłeś? - spytała Elsa.
- W skrócie,czy chcesz,żebym opowiedział caluteńką historię,którą można byłoby umieścić w jednym filmie pod nazwą Strażnicy Marzeń? - zagadał.
- Co to film?Ale dobra opowiedz całą historię,mamy czas. - powiedziała.Jack opowiedział z szczegółami całą historię,a Elsa słuchała z zdumieniem i ciekawością.Jack był taki odważny,nie bał się i uratował cały świat,a ona ?Bała sie nawet samej siebie.
- O kurczę to nieźle. - odpowiedziała jak zaczarowana.
- E tam,twoja historia na pewno jest ciekawsza. - odparł.
- Wcale nie,jestem do niczego. - odpowiedziała,bała się,że jeśli mo opowie o tym Jack weźmie ją za tchórza,ale jednak zgodziła się opowiedzieć swoją historię.
- Kurczę,ja miałem łatwiej,bo nie miałem kogo krzywdzić,bo byłem samotny,a ty miałaś ciężej. - powiedział z współczuciem.Elsa była troche zła na siebie,no bo ona go nawet dobrze nie zna,a wszystko mu mówi,ale z drugiej strony tylko on ją umiał zrozumieć,Jack miał podobnie.
- Nie miałeś łatwiej!Byłeś skazany na 300 lat na samotność.Ja bym dawno zwariowała,poza tym ciebie poza całym naszym światem widzą dzieci,a one są za małe by zrozumieć,pocieszyć lub pomóc.. - chłopak się przygasił.Elsa wypowiedziała na głos co zawsze leżało mu na sercu.
- Przepraszam ja nie chciałam. - powiedziała królowa.
- Nic się nie stało. - mruknął pod nosem i wyszedł z pokoju zostawiając Elsę samą.Gdy Jack wyszedł jasnowłosa rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać.
- Czemu zawsze wszystko muszę psuć. - powiedziała do siebie,wiele razy to sobie mówiła,ale nigdy nie zraniła słowami tylko mocą.Teraz zraniła słowami chłopaka,na którego być może właśnie czeka.
Co!?Nie! - zaprzeczyła w myślach,lecz ciągle nie mogła przestać o nim myśleć. - No dobra zakochałam się,ale on jest nieśmiertelny,poza tym nikt nie chciał by mnie. - powiedziała w myślach.Spojrzała na zegarek.Wybiła 15 00.Natychmiast się podniosła,przecież za trzy godziny będzie bal!Poszła się umyć,a potem poszła do siostry by wspólnie się wystroić.
Oczami Elsy:
- Może taka. - powiedziała Anka machając mi kartką przed twarzą.
- Co?! - zapytałam.
- No wreszcie,ale żeś się rozmarzyła,o kim tak myślałaś?Hmmm...może o Jackkleu. - nie zdążyła wypowiedzieć imienia,bo zakryłam jej twarz dłońmi.
- No dobra to co powiesz na tą sukienkę? - spytała pokazując narysowaną sukienkę,lecz ja pokręciłam głową.Wstałam z łóżka Anki i zaczęłam czarować.Cały czas moje myśli krążyły obok Jacka.Wcześniej nie zależało mi tak na wyglądzie jak teraz.Chciałam wyglądać pięknie.
Po chwili miałam na sobie piękną jasnogranatową sukienkę na ramiączka.Od góry do pasa przylegała do ciała,a od pasa w dół pięknie się rozkładała.Cały dół pokryty był lekkim szronem połyskującym wesoło.
- No dobra to jeszcze fryzura. - powiedziała Anka i po chwili siedziałam na wygodnym fotelu przed lustrem,które Ania zdjęła,ponieważ chciała mi zrobić niespodziankę.Ciągle latała po coś,a to grzebień,a to
lakier i inne takie.Po jakiś 30 minutach skończyła i dała mi lustro.
- Wow. - tylko tyle zdołałam wymówić.Fryzura była piękna.
Gdy obie byłyśmy gotowe poszłyśmy na bal,który rozpoczął się moją krótką przemową.Potem wszyscy zaczeli wirować w rytmie muzyki.Nagle podszedł do mnie Jack.Był ubrany tak,że w ogóle to do niego nie pasowało,ale spodobał mi się.Powiem,że gdybym go nie znała uznałabym go za króla pięknej i dobrej krainy.
- Czy mogę prosić do tańca. - zapytał kłaniając mi się.Moje serce waliło młotem.
- Oczywiście. - odparłam i podałam mu swoją dłoń.Gdy tańczyliśmy Jack zaczął nas unosić w góre.Poczułam się jakbym tańczyła z nim po chmurach.Nie istaniało nic poza nami.
Ne obchodziło mnie to,że ludzi przerwali swoje tańce by popatrzeć na nasz.
Oczami Jacka:
Wyszedłem z pokoju Elsy,zabolało mnie to.Poszedłem do swojej komnaty i postanowiłem się jakoś przygotować,aż w końcu stwierdziłem,że założę dzinsy,koszule w kratę i trampi.Nagle wszedł North.
- Proszę. - dał mi jakąś paczkę.Odpakowałem i ją i wyjąłem nie wiem jak to nazwać,po prostu strój na tą okazję.
- Pomyślałem,że ci się przyda,a tu masz buty. - powiedział i wręczył mi czarne pantofle.Z niechęcią przebrałem się w to,a gdy poszedłem na bal,wszyscy już wirowali oprócz jasnowłosej.Podszedłem i zaprosiłem do tańca.Nie wiem ile tak wirowaliśmy w powietrzu,ale nie obchodziło mnie to,ani to,że wszyscy gapią się na nas jak na no nie wiem,ale gapili się bardzo.Elsa wyglądała prześlicznie.Nagle muzyka przestała grać,a my spostrzegliśmy,że wszyscy zaczeli wychodzić na dwór.My wylądowaliśmy na ziemi i też wyszliśmy.Nastąpiło zaćmienie księżyca,podobno trwało ono około godziny.Nagle usłyszałem krzyk Elsy.Pobiegłem za nim.Ujrzałem...no nie!!!Znów ten d*pek!!!
- Mrok puść ją. - wysyczałem przez zęby.
- Bo co mi zrobisz? - spytał.Trzymał Elsę za szyję.Wiedziałem,że nie miałem dużo czasu.
- Słuchaj chcesz mnie okey,zrób ze mną co chesz.Wykorzystaj,zabij tylko ją puść. - powiedziałem zdenerwowany.
- Podejdź. - powiedział.Zrobiłem to.Dotknął mojego ramienia i puścił Elsę,którą złapał Mikołaj,który się tu zjawił przed sekundą.Mrok zaczął coś szeptać.Nagle poczułem ból nie do zniesienia w klatce piersiowej.Upadłem na kamienne podłoże.Widziałem jak z mojego serca wychodzi jakiś niebieski promień,który wchłaniał się w Mroka.
-Aaaaaa. - krzyczałem z bólu.Przeraziłem się swojego głosu.Był taki żałosny.Złapałem się za serce.Nagle poczułem zimno kamiennej podłogi.Poczułem jak cała energia ze mnie uchodzi.Nie mogłem już walczyć z bólem dlatego zemdlałem.A jeszcze przed tym słyszałem jak Mikołaj krzyczy moje imię i szarpie mnie.
- Coś ty mu zrobił? - spytał North z przerażeniem.
- To co chciałem... - odparł beztrosko Mrok,a potem film się urwał.



*.* Mrok zabrał Jackowi moc!
OdpowiedzUsuńEjjj... telepatia też chciałam takie cóś napisać xD
Hm. Jack się przebrał, super! :D
A czy Jack teraz będzie dawnym Jackiem? No wiesz, tym z przed przemiany? O nie! Przecież on ma 300 lat! Może umrzeć! O.O
Nie zrobisz nam tego, prawda? :((
Nie mogę ci powiedzieć bo gdybyś czytała następny rozdział z tego opowiadania to już byś wiedziała o co chodzi o wogóle.Sory.
UsuńTak telepatia...Ja jak pisałam ten rozdział to w ogóle nie myślałam,tylko pisałam tak z siebie nie wiem jak może to na serio telepatia?!Musimy nauczyć się blokować tą telapatię hehe.
Oki nie gniewam sie :)
UsuńTaa... Idziemy na prywatne lekcje u Dumbeldore'a, żeby nauczyć się to blokować xdd
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń