Oczami Elsy:
Wyciągnęłam album i zaczęłam przeglądać zdjęcia.Popatrzyłam na bawiące się dzieci w ogrodzie.Na o wspomnienie moja twarz się uśmiechnęła,oj dawno tego nie robiłam.W końcu odłożyłam książkę na miejsce i poszłam się wykąpać,po czym ubrałam się.Założyłam na siebie coś w czym będę mogła walczyć.Moje włosy były strasznie oklapnięte,lecz nie przejmowałam się tym i związałam w byle jakiego warkocza.Nie miałam dużego wojska bo tylko 50,a ich było około 200,więc wiecie oni mieli przewagę.Na szczęście mam jeszcze lód.Wyszłam na zewnątrz,gdzie wszystko było pokryte puchem,co ułatwiało mi zadanie. 10 minut później szliśmy już w strone mojego pałacu.Zaczęło się.Wszędzie tylko krew.Nagle jeden z przeciwników zaczął biec w moją stronę z mieczem,ale ja sprytnie zahaczyłam moim mieczem,a jego upadł na śnieg.On zacisnął mocno powieki.Już miałam uderzyć mieczem,lecz czułam coś dziwnego tak jakbym była rozdarta i nagle przypomniał mi się Jack.
-Proszę cię bądź dobra dla wszystkich. - te słowa brzmiały mi w głowie niczym echo.Co miałam zrobić?Patrzyłam na niego z mieczem wymierzonym w niego,ale zaraz on przecież walczy bo musi,inaczej umarłby.Podałam mu miecz.
- No już idź! - krzyknęłam,lecz on stał i powiedział,że będzie mi służyć.Gdyby oni się sprzeciwili mieliby spokój,przecież ich jest tu 200,a dowódca jeden.Wytworzyłam pod swoimi nogami wielką górę,która niosła mnie do góry.Teraz widziałam wszystkich.
- Halo! - krzyknęłam,lecz nikt nie zwrócił na mnie uwagi.
- Aaaaaaaaaaaaaaa - krzyknęłam,a wszyscy odwrócili się w moją stronę. - Słuchajcie nie musicie walczyć,przyłączcie się do nas i razem obalimy króla czy tam dowódcę!A potem będzie jak dawniej,pamiętacie spokojne i bezpieczne miasteczko Arendell?! - spytałam.
- TAK - krzykneli chórem.Wszyscy się do nas przyłączyli i wykurzyliśmy króla.Dzisiaj miał odbyć się właśnie bal na cześć,że odzyskaliśmy Arendell czyli to co najważniejsze...państwo,ale co to za państwo,skoro najlepszy przyjaciel umarł,a tuż przed tym wyznał ci miłość?Poszłam do swojego pokoju,chyba nikt tu nie wchodził,bo wszystko było tak jak wcześniej.Rozpuściłam włosy,były brzydkie i tłuste.Nie mogłam zrobić jakiejś ładnej fryzury!Zaraz!!Anka.Poszłam do Anki.
- Cześć. - powiedziała nieśmiało.
- Witaj. - starałam się,aby mój ton był ciepły,ale nie umiałam tak. - Słuchaj nie wiem co zrobić tymi włosami i eee no pomożesz? - spytałam.
- Oczywiście! - zapiszczała.Umyła mi włosy,a potem związała w dwa warkocze,by lekko się pofalowały.Efekt końcowy był piękny.Pożyczyła mi również sukienkę.Góra sukienki była złota,a dół niebieski.Cały dół pokryłam szronem i byłam gotowa,lecz Anna powiedziała,że zrobi mi lekki makijaż.Moje ostre rysy twarzy znikły.
Nie byłam przyzwyczajona do sukienek,ale jakoś muszę wytrzymać.Goście zaczeli przychodzić,a muzyka grać.Popatrzyłam troche po czym wyszłam na dwór.
Oczami Jacka:
W wiosce czy państewku nikt mnie nie widział to było straszne,mimo tego postanowiłem iść na bal,skoro mam moc,to moge się nią pobawić.Gdy miałem wejść do zamku usłyszałem płacz dziewczyny,więc od razu poleciałem.W sumie było to na tyłach zamku.Podleciałem do dziewczyny,zaraz jasne włosy,lodowe sukienki?!
- Elsa! - krzyknąłem.Ona spojrzała na mnie nudnym zwrokiem,a po chwili jej oczy lśniły jak dwie iskierki,włosy opatulone słońcem rozłożyły się na niebie.
- Jack!! - zaczęła biec w moją stronę i skończyło się na wielkim przytulasie!


Słodkie!
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do LA :3 Więcej szczegółów u mnie. frozenxlovers.blogspot.com :3
OdpowiedzUsuńSweet :3
OdpowiedzUsuń