wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 1( Coś pękło)!

Oczami Elsy:
Ja mam 17 lat,ale jutro będę miała 18!Anka czyli siostra ma 15 lat,a Jack w ostatnim miesiącu skończył 18,szczęściarz. - myślałam przeglądając album rodzinny.
- Elsa zbliżają się. - powiedział Jack.No tak zapomniałam od jakiś 6 lat panuje tu wojna,Księstwo Nasturii zaatakowało z nie wiadomo jakiego powodu.Póki co uciekamy,by nas nie dopadli.Nigdy nie sięgamy po miecz,czy po moją moc jeśli jest to nie potrzebne.
- Oczywiście. - powiedziałam i szybko wyjełam worek,do którego spakowałam ubrania,które mi pozostały i takie inne.Wyszliśmy z naszego małego domku.Przywitałam się z Anną i zaczeliśmy podróż.
- To gdzie teraz? - spytałam.
- Gdzieś na północ,jest to teren jeszcze nie zajęty.Jest tam jeziorko nad którym możemy wybudować sobie dom. - odpowiedział czytając mapę.
- Elsa nie możemy się po prostu poddać?Moglibyśmy nauczyć się ich kultur i.... - zaczęła Anna.
- Nie Aniu,nie widziałaś,wszyscy mają dziwne czarne oczy,poza tym zabronili miłości,odwołali wszystkie święta.... - zaczęłam wymieniać.
- No dobra. - burknęła Anna.Szliśmy dalej,byłam już przyzwyczajona do długich wycieczek,walki czy też długiego biegania.Wkroczyliśmy w las.Dziwne,że Jack się jeszcze nie odezwał,zazwyczaj był gadułą.Nagle skręciliśmy w prawo.
- Jack wiesz gdzie idziemy nie? - spytałam rozśmieszona.
- teraz w prawo i no wiem. - odpowiedział.Nagle Jack wylądował pod moimi nogami,bo wpadł na drzewo.Wszyscy zaczeliśmy się śmiać,lecz Jack po chwili nie mógł,bo przysypała go wielka zaspa śniegu.Gdy się uspokoiliśmy zaczeliśmy iść dalej.
- Jak tam nasza królowa? - spytał żartobliwie Jack,lecz mnie to zabolało.
- Jack,ja.... - zaczęłam.
- A tak przepraszam cię,nie chciałem. - przerwał mi,ale po chwili atmosfera znów się rozluźniła i rozmawialiśmy o różnych sprawach.W końcu wieczorem byliśmy na miejscu i zaczeliśmy robić jako taki szałas.Wszyscy spokojnie zasneliśmy.
- Wstawać. - obudził mnie jakiś szorstki głos.Nagle ujrzałam wojsko.O nie!Wszyscy wstali i wyszliśmy na dwór.
- Poddajcie się,albo zgińcie. - powiedział surowo.Anna podeszła do nich mówiąc,że się poddaje.Dobra niech idzie,ale ja nie mam zamiru.
- Nigdy ! - krzyknęłam.On wyjął pistolet i strzelił.Zamknęłam oczy,lecz nic się nie działo,otworzyłam i zobaczyłam jak mój najlepszy przyjaciel upada z raną do jeziora.Chciałam go złapać,lecz lód pęknął i wpadł,a przed tym powiedział:
- Kocham cie! - byłam w szoku.To stało się tak szybko!!
- Nie!! - krzyknęłam.Przez chwile zrobiło mi się słabo.Moje nogi były jak z waty,nie mogłam już stać.Upadłam na kolana na ziemię.Tuż przed dziurą w lodzie.W moich oczach nazbierało się tyle wody,że musiała wypłynąć.Zaczęłam płakać,szlochać!
- Nie. - mówiłam.
Nie mogłam znieść myśli,ze on się poświęcił!
To nie może być prawda!!Nie może!!Czemu to tak mnie boli!?Tak bardzo chciałam go teraz przytulić i powiedzieć mu,że też go kocham,lecz nie zdążyłam!Nagle mnie ktoś wziął za ramiona i zakuł w kajdany,a gdy chciał mnie odciągnąć od tego miejsca strasznie się szarpałam,lecz on był silniejszy.Niestety pociągnął mnie mocniej i upadłam głową na lód tracąc przytomność.Obudziłam sie w ciemnym pomieszczeniu.Zauważyłam kraty w oknach,natychmiast wstałam i już chciałam podbiedz,lecz nagle coś mnie zatrzymało,coś co uwiesiło się na moich dłoniach.Spojrzałam na nie.Dłonie zakute były w ciężkie kajdany.
I coś wtedy we mnie pękło.Chciałam pomścić Jacka.Wtedy litość stała się dla mnie czymś odległym,a miłość czymś nie znanym.Obudziła się we mnie ta "zła" strona.Zaczęłam się wyrywać i w końcu się udało!Od razu zebrałam wojsko i zaczęliśmy trenować,a ja się przebrałam w coś bardziej odpowiedniego!



3 komentarze:

  1. Smutne :'( Czekam na następne rozdziały, nie zostawiaj mnie w długiej niewiedzy, proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się już jutro postara się dodać,a teraz idę się wyspać bo łep mnie boli!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hah, dobrze. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń